Lwów, czyli wycieczka życia~
Hejoszka~ Właśnie wczoraj wróciłam z trzydniowej wycieczki do Lwowa. Postaram się po krótce opisać to, co działo się przez trzy dni :p Dzień #1 Jako że zbiórkę miałam o szóstej, wstałam o wpół do piątej. Byłam lekko nieprzytomna, ale po kawie i dobrym śniadaniu trochę mi przeszło. Noo, może nie całkiem bo gdy się ubierałam to strąciłam dwa razy perfum, a potem oparłam się o szafę (delikatnie, podkreślam delikatnie! ) i zwaliłam ramkę ze zdjęciem i prezent od koleżanki na moje urodziny ;_; Wracając, wyjechaliśmy o zaplanowanej szóstej dziesięć. W drodze do granicy cały czas śmiałam się ze znajomymi, rysowałam i słuchałam muzyki. Na samej granicy spędziliśmy może jakąś godzinę i w końcu znaleźliśmy się na Ukrainie. To, gdy stoisz na granicy od godziny, totalnie niewyspana ;_; Nasz przewodnik zaczął pierwszy dzień wycieczki od dworca głównego i zakończył sklepem spożywczym. Zwiedziliśmy wiele kościołów m.in.: Św. Elżbiety, Dominikanów, Katedrę Łacińską i Ormiańską, Pałac Poto...