Najpiękniejszy tydzień życia~

Hejka~

Kilka godzin temu wróciłam właśnie z nad morza, gdzie spędziłam jeden z najpiękniejszych i najlepszych jak dotąd tygodni. Postaram się po krótce opisać każdy dzień, więc zapraszam do czytania~

#Niedziela
Wyjechaliśmy z Rzeszowa około trzeciej rano. Przez pierwsze dwie godziny byłam jak jakiś zombie. Nie mogłam zasnąć, chociaż bardzo mi się chciało, cały czas słuchałam muzyki, co chwilę piłam wodę, sprawdzałam wszystkie media społecznościowe, ale za żadne skarby nie mogłam zasnąć. W końcu mi się to udało, ale nie spałam za długo. W połowie drogi zatrzymaliśmy się w McDonaldzie na jakiś obiad. Zamówiłam sobie kawę i duże frytki. Kawa nie należała do tych najlepszych, ale nie narzekałam.
Później znów udało mi się na moment zasnąć. Znów nie spałam za długo, ale zawsze to coś. Do ciotki dojechaliśmy jakoś o trzynastej. Zjedliśmy na obiad rosołek i mięso mielone. Po rozpakowaniu się chwilę usiedliśmy w salonie i rozmawialiśmy sobie. Później ciocia wzięła nas na mały spacer po okolicy. Jest tam bardzo spokojnie, dookoła jest dużo pól, lasów i wód. Niedaleko od cioci płynie Nogat.
Wieczorem po kąpieli i kolacji wszyscy oglądaliśmy kabaret. Ciotka z wujkiem również wypytywali mnie o moją następną szkołę. Pokazałam im trochę moich prac, które wszyscy naprawdę chwalili. Udało mi się też znaleźć cudowną, przepiękną książkę, której myślę napisać recenzję. Nasz dzień zakończył się chyba około dziewiątej albo dziesiątej, nie pamiętam dokładnie. Mieliśmy do dyspozycji dwa pokoje. Rodzice spali w jednym, a ja z bratem w drugim. Nie narzekaliśmy.

#Poniedziałek
Naszymi planami na poniedziałek było molo w Sopocie i aquapark Reda. Wyuszyliśmy przed dziesiątą i na miejscu chodziliśmy chwilę po rynku. Moim rodzicom zachciało się kawy, więc zaszliśmy do kawiarnii. Tam dostaliśmy najróżniejsze propozycje kaw i czekolady, że mojemu tacie prawie przegrzał się mózg xd
Wychodząc z kawiarnii moja mama zobaczyła, że na ławce siedzi Paweł Królikowski, z którym mamy zdjęcie. Miałam beke, bo spytał się mnie i mojego brata, czy się nie wstydzimy, a ja takie "Gdzie tam, niby kogo" xd
Przepraszam za moją minę, ale dosłownie
kisłam ze śmiechu w środku XD

Później pojechaliśmy na obiad. Nie pamiętam już co wtedy jadłam, ale to nieważne. Ważne, że chyba było dobre xd Po obiedzie czas na aquapark. Na miejscu tata jeżdził po parkingu chyba z dziesięć minut, żeby znaleźć miejsce. W środku wystaliśmy się chyba jeszcze z pół godziny w kolejce. A w szatni kolejne dwadzieścia minut chcieliśmy znaleźć wolną szafkę i szatnie. No ale nareszcie się udało i szczęśliwi poszliśmy na basen, gdzie spędziliśmy trzy godziny. Pamiętam, że gdy chciałam zejść z dmuchanego koła i wyjść z rwącej rzeczki, zamiast zejść jak normalny człowiek, cała wpadłam pod wodę. Najlepsze jest to, że ja nie umiem pływać. I byłam pod tą wodą chyba dziesięć sekund aż w końcu "dopłynęłam" do schodków.

Kolejka była masakrycznie długa, jakieś pięćdziesiąt osób przed nami ;_;


Do cioci wróciliśmy wieczorem i tak jak poprzednio po kolacji wszyscy, prócz mnie, poszli oglądać kabaret. Ja siedziałam w pokoju i czytałam książkę.

#Wtorek
We wtorek rodzice zabrali nas do Malborka do zamku. Wykupiliśmy bilety, prosząc o wycieczkę z przewodnikiem. Później staliśmy i czekaliśmy, a w tym czasie zauważyłam dwie kobiety, trzymające na rękawicach sowy. Od razu zawołałam mojego brata i w ten oto sposób ma z jedną zdjęcie.
Zwiedzanie zajęło nam chyba trzy godziny. Nie narzekałam, nogi nawet mnie nie bolały i nasza pani przewodnik opowiadała bardzo ciekawie, co jest dla mnie bardzo ważne.

Piękny zamek w Malborku

Później poszliśmy na małe zakupy. Mój brat wybrał sobie kuszę, a ja wianek. Nie można było płacić kartą, więc tata pobiegł do najbliższego bankomatu (który swoją drogą znajdował się chyba dziesięć minut na piechotę), żebyśmy mogli to kupić. Potem znów czas na obiad i do domciu. Kolejny wieczór spędziłam na czytaniu i słuchaniu muzyki.

#Środa
A w środę tata zabrał nas do Tolkmicka, skąd płynęliśmy tramwajem morskim do Krynicy Morskiej. Było bardzo fajnie, wiał przyjemny, chłodny wiatr i było niesamowicie gorąco.
Na miejscu poszliśmy wszyscy na kawę. Nie pamiętam, co to była za karczma, ale kawę mieli tam niesamowicie dobrą. Lepszej w życiu nie piłam. Kelner pokazał nam jeszcze drogę na plażę, gdzie oczywiście się udaliśmy.

Gdy patrzę na to zdjęcie, od razu przypomina mi się to bujanie ;_;

Na początku nie chciałam się przebierać ani nic, tylko leżałam ze słuchawkami i czytałam dalej. W końcu jednak poszłam chwilę pokopać piłkę z bratem i tatą, a na końcu się przebrałam w strój i weszłam nareszcie do wody. Znaleźliśmy trochę muszelek i po trzech godzinach na plaży poszliśmy na obiad. Ja i mama wzięłyśmy sobie naleśniki z owocami, a brat i tata frytki. Tak się tym przejadłam, że w domu na siłę wciskałam w siebie kolację.

Zrobiłam przy okazji zdjęcie widoczku, jaki miałam z okna mojego
pokoju ♥

Ale przed kolacją znowu poszłam czytać. W pewnym momencie przyszła moja mama i powiedziała mi, że ktoś chce mnie poznać. Ja zdziwiona wychodzę na pole, a tam nie ma nikogo. Był tylko mój brat i taki chłopiec z sąsiedztwa. Siedziałam chwilę na barierce, ale zrobiło mi się zimno i poszłam się przebrać. A kiedy wróciłam, poznałam się nareszcie z Kacprem, starszym ode mnie o dwa lata chłopakiem. Jak usiedliśmy do rozmowy, tak zeszło nam do wpół do jedenastej. Później już musiałam wracać, żeby rano wstać.

#Czwartek
Z domu pojechaliśmy jakoś przed jedenastą. Tata zabrał nas do Gdańska na paradę żaglowców. Znów jeździliśmy chyba dwadzieścia minut, żeby znaleźć wolne miejsce parkingowe. I znaleźliśmy... prawie pół godziny na piechotę od miejsca parady. Chodziliśmy w niesamowitym upale.
Nareszcie udało mi się namówić rodziców na obiad. Poszliśmy na pizzę i nareszcie odpoczęłam od słońca. Zamówiliśmy sobie dwie dość spore pizze. Jedną margerittę i drugą z kurczakiem. Do tego dwie cole i dwa piwa. Tak dobrej pizzy w życiu nie jadłam.
Później rodzice bardzo chcieli wziąć nas na krótki rejs jednym ze statków. Akurat się złożyło, że jednym z najbliższych rejsów był ten Czarną Perłą. Płynęliśmy na Westerplatte, gdzie poprzedni kurs miał wymianę z nami. Połowa wycieczki z naszej tury wyszła na godzinne zwiedzanie, a osoby czekające na powrót wracały z nami. Do Westerplatte stałam na pokładzie statku, ale tak niesamowicie wiało, że spowrotem siedziałam już pod pokładem. A moja mama zamówiła mi nawet lemoniadę ♥

Niestety, słońce było tak ostre, że wszystko mi się odbiło...

Po powrocie do domu znów widzieliśmy się z Kacprem i Bartkiem. Na początku chwilę gadaliśmy, ale potem dostawca przywiózł cztery pizze i tym oto sposobem powstała mała impreza. Ledwo zjadłam trzy kawałki pizzy. Graliśmy z chłopakami w piłkę i bawiliśmy się z ich siostrzenicą. Ten dzień wspominam najlepiej ze wszystkich <3

#Piątek
Przyszedł czas wyjazdu do drugiej ciotki do Gronowa. Bardzo nie chciałam zostawiać chłopaków, ale no co zrobię. Wyjechaliśmy po jedenastej, zmierzając jeszcze do Malborka do parku dinozaurów. W drodze nagle dostałam ataku histerii. Oczywiście ukrywałam to najlepiej jak umiałam. Pisałam z przyjaciółką i jednocześnie płakałam.
Na miejscu wykupiliśmy bilety na cały dzień. Poszliśmy najpierw na takie duże, okrągłe samochodziki, z których trzeba było strzelać do innych i nabijać sobie punkty. Później Maciek poszedł na laserowe strzelanie do kaczek.
Na obiad zamówiliśmy sobie coś jak kebab-danie, a mój brat frytki. Po tym poszliśmy do mini-zoo, gdzie była również trasa, na której stały ruchome smoki i dinozaury. Było przefajnie i znalazłam sobie kolejną najlepszą przyjaciółkę <3

Najsłodsze zwierzątka w całym zoo <3

Potem namówiłam rodziców na kino 5D. Nasz "film" był o tajemnicy kopalni czy jakoś tak. Nie powiem, rewelacji nie było, ale tragedii też nie było. Było średnio. Po kinie znowu z bratem naciągnęliśmy ich na lody (swoją drogą mega dobre lody ♥)

Te oto lody miały genialny kwaśny smak. Lepszych nie jadłam <3

Do cioci dojechaliśmy około godziny siedemnastej. Nie narzekałam, było przefajnie. Uśmiałam się jak nigdy. Pobawiłam się z persem cioci i najadłam się racuchów. Przyszła jeszcze jej córka z synem i siedzieliśmy tak wszyscy prawie do północy. Ale na moje nieszczęście, ktoś naprzeciwko urządził sobie niezłą imprezę. Nie spałam chyba jeszcze godzinę, ale w końcu mi się udało.

#Sobota
Przez całą sobotę praktycznie siedzieliśmy w domu. Obudziłam się stosunkowo wcześnie, stosunkowo wcześnie zjadłam śniadanie i modliłam się, by dzień zleciał w miarę normalnie. Słuchałam muzyki, oglądałam horror, robiłam pierdyliard snapów, gadałam ze wszystkimi i jakoś mi zleciało. Wieczorem moi wujkowie postanowili zrobić grilla. Jako że nie przepadam za grillowaną kiełbasą (szczególnie tą "zwykłą", osobiście wolę białą), moja mama prawie siłą zmusiła mnie, żebym z nimi siedziała. Tak się złożyło, że zjadłam chyba dwa kawałki tej kiełbasy, jeden pieczony chleb i wypiłam chyba cztery szklanki coli. Oprócz nas, byli jeszcze kuzyni ze swoim synkiem i jakieś osiedlowe dzieciaki, z którymi w piątek zakumplował się mój brat.

A oto Borys - najpiękniejszy, najsłodszy i
najwredniejszy pers ever <3

Na dworze siedzieliśmy prawie do jedenastej. Było tak okropnie zimno, że z cienkiej bluzy ubrałam ocieplaną i jeszcze przykryłam się kocykiem ^^ Oglądaliśmy zdjęcia, gadaliśmy o wszystkim, śmialiśmy się i obgadywaliśmy ludzi xd Potem cała rozmowa zeszła na temat meczu Rosja - Chorwacja i wszyscy poszliśmy do domu, oglądać rzuty karne. Wszyscy kibicowaliśmy Chorwacji i byłam z nich dumna ♥ Spać poszliśmy około dwunastej, choć ja i tak usnęłam później.


#Niedziela
Wszyscy zerwaliśmy się o wpół do siódmej. Śniadanie zjedliśmy całą rodzinką, nawet z Borysem, który wiecznie gdzieś się chowa <3 później przyszedł czas na ostatnie dopakowanie się, załadowanie do samochodu i pożegnanie się z wujostwem.
Droga zajęła nam chyba siedem godzin. Po drodze zajechaliśmy jeszcze do Burger Kinga na mały obiad i potem jeszcze na jedną stację benzynową. Wypiłam w sumie kawę, Fantę i Tymbarka. Nie zmrużyłam oka ani na chwilę i byłam strasznie zmulona. Ale dotrwałam do domu, udało mi się, jestem z siebie dumna~

Lekko zmulona, półprzytomna, ale nadal szczęśliwa xd

Także mam nadzieję, że wam wakacje rozpoczęły się równie fajnie. Do zobaczenia~

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Szkoła, Halloween, comeback EXO i Stray Kids - #przerywammilczenie

Wakacje nad morzem - wyjazd~