Mniej niż nic
Hejo~
Tak, jak pisałam we wcześniejszym poście, wstawiam recenzję książki "Mniej niż nic" Elizabeth Kim. Zapraszam~
Tytuł: Mniej niż nic
Oryginalny tytuł: Ten Thousand Sorrows
Autor/ka: Elizabeth Kim
Książka została napisana w formie pamiętnika. Opisane są tam losy koreańskiej dziewczynki, której Omma została powieszona przez dziadka i wuja dziecka. Wszystko to widzi, siedząc w wiklinowym koszu. Ale był pewien powód powieszenia Ommy - mianowicie popełniła ona grzech cudzołóstwa z amerykańskim żołnierzem i urodziła honhyol - dziecko mieszanej krwi, warte mniej niż nic. Dziewczynka zostaje porzucona w chrześcijańskim sierocińcu w powojennym Seulu. Pewnego dnia zostaje adoptowana przez bezdzietnego fundamentalistycznego pastora oraz jego żonę, którzy zabierają ją do Stanów.
Cóż mogę o niej powiedzieć... prawie się popłakałam. Ledwo mi się udawało. Elizabeth Kim opisuje tam wiele emocjonalnych momentów i scen, przez które naprawdę chciałam płakać razem z nią. Miała wręcz okrutnie przerażające życie. Nie da się tego opisać słowami, to trzeba przeczytać. Autorka mówi tam, że każdy ma prawo do radości. Naprawdę, jest to jedna z najpiękniejszych książek, które do tej pory czytałam.
Jeśli znajdują się tu jakiekolwiek błędy, bardzo za nie przepraszam, ale jest to dla mnie pierwszy taki post i no... jeszcze się uczę... no to do zobaczenia~
Tak, jak pisałam we wcześniejszym poście, wstawiam recenzję książki "Mniej niż nic" Elizabeth Kim. Zapraszam~
Tytuł: Mniej niż nic
Oryginalny tytuł: Ten Thousand Sorrows
Autor/ka: Elizabeth Kim
Książka została napisana w formie pamiętnika. Opisane są tam losy koreańskiej dziewczynki, której Omma została powieszona przez dziadka i wuja dziecka. Wszystko to widzi, siedząc w wiklinowym koszu. Ale był pewien powód powieszenia Ommy - mianowicie popełniła ona grzech cudzołóstwa z amerykańskim żołnierzem i urodziła honhyol - dziecko mieszanej krwi, warte mniej niż nic. Dziewczynka zostaje porzucona w chrześcijańskim sierocińcu w powojennym Seulu. Pewnego dnia zostaje adoptowana przez bezdzietnego fundamentalistycznego pastora oraz jego żonę, którzy zabierają ją do Stanów.
Cóż mogę o niej powiedzieć... prawie się popłakałam. Ledwo mi się udawało. Elizabeth Kim opisuje tam wiele emocjonalnych momentów i scen, przez które naprawdę chciałam płakać razem z nią. Miała wręcz okrutnie przerażające życie. Nie da się tego opisać słowami, to trzeba przeczytać. Autorka mówi tam, że każdy ma prawo do radości. Naprawdę, jest to jedna z najpiękniejszych książek, które do tej pory czytałam.
Moja ocena:
😻😻😻😻😻
Jeśli znajdują się tu jakiekolwiek błędy, bardzo za nie przepraszam, ale jest to dla mnie pierwszy taki post i no... jeszcze się uczę... no to do zobaczenia~

Komentarze
Prześlij komentarz